• Jak zrobić dobry zielnik – poradnik

    Jak zrobić dobry zielnik – poradnik

    Po co robi się zielniki i na jaki temat? Zielnik, w ścisłym znaczeniu, jest formą gromadzenia dokumentacji naukowej. Tworzenie zielników jest więc domeną naukowców – botaników.

    Po co robi się zielniki i na jaki temat?

    Zielnik, w ścisłym znaczeniu, jest formą gromadzenia dokumentacji naukowej. Tworzenie zielników jest więc domeną naukowców – botaników.

    Wykonywanie zielników przez licealistów, czy ich młodszych kolegów ma zupełnie inny cel, a sama forma to tylko dopełnienie, dodatek. Najważniejszym jest nauczenie się rozpoznawania roślin i trafność wyboru tematu. Zwykle taki uczniowski zielnik ma charakter uproszczony, a sam pozostaje jedynie formalnością – dokumentem, że taki, a taki gatunek udało się rozpoznać.

    Skoro przygotowywanie zielnika ma nauczyć podstaw botaniki systematycznej należy dobrać nieprzypadkowy (innymi słowy, ambitny) temat. Dobrze oceniane (bo o to chodzi – nie czarujmy siebie nawzajem) są zielniki w logiczny sposób powiązane z innymi dziedzinami wiedzy biologicznej, czy nawet medycznej. Powiedzmy z ekologią – „Rośliny azotolubne” (czyli nitrofilne), systematyką – „Rośliny z rodziny…”, genetyką i anatomią porównawczą roślin – „Porównanie wybranych organów drzew iglastych występujących w lasach i ich ogrodowych odmian”, medycyną – „Rośliny lecznicze”, czy skrajnie – „Rośliny trujące” (ten drugi mniej popularny, a chyba ciekawszy). Należy mieć też w tym umiar: z ochroną przyrody związany temat „Rośliny chronione rezerwatu…” nie zostanie zaakceptowany… Wiadomo czemu, prawda?

    Notorycznie pojawiające się propozycje „Rośliny wokół mojego domu” są już tak nudne i zawierają te same pospolite okazy, że tak na prawdę nie spełniają naszego celu, a sens pracy nad takim zielnikiem jest znikomy. Lepszym od tego będzie choćby temat „Wybrane rośliny ogrodowe” (choć też żadna rewelacja!). Mówią jak cię widzą, tak cię piszą, więc także swoim zielnikiem należy okazać włożoną pracę. Zielnik „Rośliny doniczkowe” zostanie potraktowany zapewne jako przykład lenistwa, nawet jeśli ta „grupa funkcjonalna” jest przedmiotem zainteresowania autora…

    Z własnego doświadczenia wiem, że sama praca – gotowa, oceniona, poprawiona – pozostaje ciekawą pamiątką, do której można wrócić, by przypomnieć sobie wiosnę i wakacje. Oczywiście trudno wymagać takich górnolotnych uniesień nad zielnikiem zrobionym pod przymusem…

     Jakie rośliny i jak je rozpoznać?

     Powinniśmy zbierać okazy roślin nam potrzebnych, tj. takich które są związane z tematem. Nie mogą to być gatunki chronione, chyba że są to hodowle, dajmy na to konwalii majowej (Convallaria majalis), z naszego ogrodu. Obecność przedstawicieli flory objętych ochroną gatunkową (już nie daj Boże poprawnie oznaczonych!) w zielniku zwykle dyskwalifikuje tę kartę (zielnik podczas oceny jest uboższy o jedną pozycję) lub w ogóle całość pracy (finiszując z oceną niedostateczną, mimo ogromu pracy). Dlatego niezmiernie ważne jest poprawne rozpoznanie i sprawdzenie w rozporządzeniu, czy ten gatunek nie jest chroniony (najlepiej na stronie http://www.mos.gov.pl/).

    Rozpoznanie właściwie ma dwa etapy. Pierwszy to wstępne określenie gatunku w terenie na podstawie ilustrowanego przewodnika. Pozwala to uniknąć zbierania gatunków rzadkich, czy chronionych. Czasem bywa tak, że nie uda nam się poprawnie rozpoznać rośliny objętej ochroną i nieświadomi zbierzemy taki okaz. W takim wypadku nie da się jej posadzić na nowo – stało się… (rośliny tej nie zamieszczamy w zielniku). Zrozumiałym jest, że zdarzyć się mogą „błędy w sztuce” – nikt nie rozpoznaje każdej rośliny bezbłędnie, niemniej autor powinien dołożyć wszelkich starań, aby chronić rodzimą florę. Pragnę podkreślić: autor zielnika nie może najpierw zbierać, potem myśleć. Takie działanie jest nieodwracalne i szkodliwe dla przyrody.

    Zebrać powinniśmy po przykładzie każdego z widocznych organów danej rośliny (kwiat, korzeń – ale nie rozległe kłącza, liście, etc.) oraz, jeśli to możliwe, siewkę. Zwykle do zasuszenia wystarczy jeden, góra dwa okazy.

    Kolejnym krokiem jest potwierdzenie rozpoznania przy użyciu klucza. Z klucza korzystamy podążając za odnośnikami:

    a) Rośliny bezkwiatowe rozmnażające się przez zarodniki (pkt 2)
    b) Rośliny rozmnażające się z nasion (pkt 3)

    jeżeli mamy do czynienia ze skrzypem lub paprocią przechodzimy do punktu 2, zaś jeżeli z rośliną nasienną „przeskakujemy” do punktu 3, który za pewne pozwoli nam określić, czy roślina jest nagonasienna, czy kwiatowa (czyli określić podgromadę). Za wskazówkami podąża się do określenia nazwy gatunkowej, a czasem dokładniej do odmiany (choć dla uczniów „zabawa” z taksonami niższymi od gatunku zwykle nie daje wymiernych rezultatów). Konieczne jest podanie nazwy gatunkowej, a nie tylko rodzajowej. Samo stwierdzenie Pinus sp. (gatunek sosny) jest małowartościowe, tym bardziej że rośliny zamieszczane w zielnikach przez licealistów nie są bardzo trudne do rozpoznania. Zupełnie inaczej wygląda np. Pinus sylvestris (sosna pospolita). Przypominam, że pierwsze słowo to nazwa rodzajowa (Pinus, sosna), zaś drugie gatunkowa (sylvestris).


    Podsumowując
    można powiedzieć, że oznaczamy okazy do dwuczłonowej nazwy łacińskiej (zwykle polska także jest binonominalna, choć nie jest to regułą).

    Większość uczniów korzysta z kluczy, jakie są dostępne w bibliotece, czyli zwykle pozycji starszych – np. kluczy Władysława Szafera. Nie jest to błędem, lecz należy mieć na uwadze, że nazewnictwo uległo częściowej zmianie. Doszukanie się aktualnej nazwy nie jest bardzo kłopotliwe i robi się to właściwie pro forma (dla formalności). Moim skromnym zdaniem pozostawienie starej nazwy nie jest powodem do obniżenia oceny.

    Zwykle „klucze uproszczone” (jak na przykład Poznaj sto roślin Szaferowej) nie pozwalają określić wszystkich napotkanych gatunków. Wtedy należy sięgnąć do pozycji bardziej fachowych. Nie można jednak uznać, że takie klucze uniemożliwiają poprawne rozpoznanie.

    Jak przygotowuje się kartę zielnikową i suszy rośliny?

    Rośliny po rozpoznaniu zasusza się wkładając je między 3-4 kartki gazety codziennej (a nie papieru kredowego) – tzw. papieru gazetowego. Ustawia się zwykle wtedy kilka takich „roślin w gazetach” i przyciska kilkoma książkami formatu A4. Niektórzy na kartkach gazet kładą deskę, a nań kamienie – patentów jest wiele…

     

    Następnego dnia należy ponownie wymienić papier gazetowy na suchy i znów przykryć książkami. Czynność tę powtarzać należy dopóki rośliny całkowicie się nie ususzą. Zwykle częstotliwość zmiany papieru zmniejsza się z biegiem czasu. Trudno jednoznacznie określić czas takiego suszenia. Zależnie od gatunku („mięsistości”, a właściwie ilości wody w roślinie), warunków w jakich został okaz zebrany (jeśli było mokro to dłużej…) i tym podobnych czas suszenia będzie się skracał lub wydłużał. Jednak bezwzględnie nie możemy zapomnieć o zmianie papieru, w przeciwnym wypadku z naszej kolekcji roślin błyskawicznie zrobi się kolekcja grzybów pleśniowych…

    Warto zaznaczyć, że nie każdą roślinę można spreparować w zielniku. Przynajmniej nie w domowych warunkach. Nie wyobrażam sobie ususzonego kaktusa Echinocactus cinnabarinus… To samo tyczy organów roślinnych: owoce mięsiste (jagody, pestkowce itd.) zupełnie się do tego nie nadają. Pozostanie nam piękna, acz mokra plama w zielniku…

    Właściwie po przejściu tych etapów można zająć się częścią formalną. Karta zielnikowa powinna zawierać opis okazu, wg szablonu:

    W pierwszych dwóch przypadkach podajemy nazwy taksonów: najpierw polską, potem łacińską (chyba, że nie ma polskiej – to tylko łacińską). Właściwie kolejność nie ma znaczenia naukowego, za to zwykle tak ładniej się prezentuje. Jeżeli karta wypisywana jest na komputerze to należy nazwę rodzajową i gatunkową łacińską zapisać kursywą (pismem pochyłym), a rodziny czcionką prostą. W przypadku wypisywania karty ręcznie zasady te można, w gruncie rzeczy, pominąć. Po nazwie łaciśkiej nie podajemy – zamieszczanych w kluczach i przewodnikach, informacji, kto po raz pierwszy ważnie opisał gatunek (L., Carr. itp.). Opisując stanowisko podajemy nazwę miejscowości (np. Koziegłowy), zaś siedlisko wybierając spośród: przydroże, ogród, las, torfowisko i im podobnych. Pozostałe dwa nie wymagają komentarza.

    Można to zrobić choćby tak (po prawej pismo ręczne):

    Rośliny przyklejamy na kartkach A4 (oczywiście można na większych, ale rozmiar A4 zwykle wystarczy), taśmą klejącą lub plastrem „gęsia skórka” (dostępnym w aptece pod taką nazwą). Plastry te łatwo jest jest przyklejać nie uszkadzając przy tym zbioru. Jeżeli okaz nie mieści się na kartce papieru to można zamieścić tylko fragment lub go połamać (jak się nie ma tego, co się lubi…). Taką kartkę należy opatrzyć etykietą (np. wg naszego wzoru – można wielokrotnie drukować bez naruszenia praw autorskich), wsadzić do foliowej koszulki i gotowe!

    Na karcie zielnikowej nie powinniśmy umieszczać dodatkowych informacji. Właściwie jest to jakiś drobny błąd. Jeżeli nauczyciel zalecił jednak napisanie kilku ciekawostek to należy to zrobić na osobnej stronie.

    Na ostatniej stronie (bez żadnego okazu) powinniśmy zamieścić pozycję na podstawie, której oznaczyliśmy rośliny, np.:
    Mowszowicz Jakub: Krajowe chwasty polne i ogrodowe, Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne, Warszawa, 1975a także pozycje dzięki którym „dobraliśmy” rośliny do naszego tematu: dla tematu „Rośliny trujące” pozycja w stylu Toksykologia kliniczna, itd.

    Jakie są najczęstsze błędy?

    • zielniki bez tematu
    • nieprzemyślane tematy
    • niepoprawnie rozpoznane rośliny (np. stokrotki, jako rumianek)
    • zamieszczone rośliny chronione
    • błędy literowe, zwłaszcza w nazwach łacińskich
    • oznaczanie jedynie rodzajów (np. podając tylko dąb)
    • nazwy ludowe zamiast fachowych
    • dopisywanie informacji o gatunku, dodatkowe zdjęcia i rysunki (czasem brakuje tylko słońca i chmurek…)
    • źle wysuszone rośliny co może powodować ich gnicie,
    • niechlujny wygląd, powodowany najczęściej złym przytwierdzeniem roślin.

     

    Skomentuj →

Photostream